Plany są dla architektów

Tak jak w temacie (bez obrazy). Chcielismy kupic nowy aparat i wyjechac na polnoc Wenezueli czekajac na niego. W zwiazku z tym siedzimy wlasnie na lotnisku w Caracas, z naprawionym aparatem, czekajac na samolot do Quito (Ekwador), ktory mamy za jakies 12 godzin.

Aparat dziala, my zmienimy troche klimat (z karaibskiego, na andyjski) i nie bedziemy musieli sie niczym martwic. Mamy tez nadzieje, ze odpoczniemy na jakis czas od duzych miast, bo po takim pobycie jak w Caracas wszystkiego sie odechciewa. Brud, halas, pospiech i czajace sie gdzies niebezpieczenstwo – nie o to nam chodzi podczas podrozy. Z Quito pojedziemy pewnie na polnoc do Otavalo, gdzie w sobote rusza wielki targ.

Tutaj mozna zobaczyc krotki film z Roraimy, ktory dopiero teraz udalo sie nam wrzucic na video.google.com. Zapraszamy

Nastepne informacje juz z Ekwadoru.

Pozdrawiamy

Roraima – Wenezuela

Z Manaus pojechalismy do Presidente Figeredo zwanego miastem wodospadow. W okolicy jest ich kilkadziesiat, a do wiekszosci mozna dojechac na wlasna reke. My spedzilismy kilka godzin przy jednym z nich, kapiac sie i podziwiajac widoki.

(przy wodospadzie niedaleko Presidente Figeredo)

Pozniej, po kilkunastu godzinach spedzonych w nocnym autobusie do Boa Vista i kilku kolejnych jadac do Santa Elena de Uarien nasza radosna podroz w kierunku Wenezueli skonczyla sie razem z silnikiem, ktory sie zepsul.

Czytaj dalej Roraima – Wenezuela

Belem, Amazonka, Manaus, dżungla

Z Rio wyjechalismy we wtorek (1.08.), prawie 2 tygodnie temu. Na autobus zdazylismy w ostatniej chwili. Przed nami bylo 50 godzin jazdy na polnoc do Belem. Pierwsze godziny minely nam calkiem szybko, ale po pierwszych 24 godzinach zrobilo sie naprawde nudno. Sytuacje ratowaly zmieniajace sie za oknem krajobrazy i postoje, na ktorych moglismy sie wyprostowac i kupic cos do jedzenia. W koncu po 53 godzinach bylismy na miejscu. Nastepnego dnia rano ruszylismy na najwiekszy w Belem targ, Vercado – o – Mer, zeby kupic hamaki i moskitiery i oczywiscie znalezc statek, który zabierze nas do Manaus.

Czytaj dalej Belem, Amazonka, Manaus, dżungla

Rio de Janeiro – blaski i cienie

27 lipca przyjechalismy do Rio. I od tamtego czasu dzieje sie naprawde duzo. Poczatkowo zastaly nas upaly, ale od dwoch dni pada deszcz i jest 16st.

Ale od poczatku, bo naprawde jest co opisywac.

Pierwszego dnia caly dzien chodzilismy po miescie. Jest ogromne, wrecz przytlacza tempem zycia. Dlatego tez wieczorem zostalismy w hostelu. Bylismy na Corcovado (Statua Chrystusa) i dalej wloczylismy sie po miescie.

Jeden chlopak w hostelu powiedzial, ze na rogu ulicy bedzie grill, i ze mamy przychodzic. W miedzyczasie poznalismy Lindsey i  Bena z UK, z ktorymi poszlismy zobaczyc co sie dzieje na rogu.

Czytaj dalej Rio de Janeiro – blaski i cienie