Surfing w Montanicie i plany w Peru

Przez ostatni tydzien odpoczywalismy w Montanicie. Jest to malutka miejscowosc nad Pacyfikiem. Z Banos autobusem pojechalismy do Ambato, tam przez Panow ;lapaczy; na dworcu zostalismy skierowani do kolejnego autobusu, który zawiozl nas do Guayaquil.

Co do Panow ;lapaczy – krzykaczy; to naprawde jestem pelna podziwu dla nich. Nie wiem czy biegajac z jednej strony autobusu na druga probuja sobie urozmaicic prace, ale naprawde biegaja, krzycza ile maja sil w nogach i gardlach.

Czytaj dalej Surfing w Montanicie i plany w Peru

Cotopaxi, Banos i canyoning

Po powrocie do Quito zaczelismy zastanawiac sie nad kupnem biletu do Nowej Zelandii. W zwiazku z tym sprawdzilismy raz jeszcze jak wyglada sprawa z praca w NZL i tutaj nabralismy pewnych watpliwosci. Dotychczas zylismy w przekonaniu, ze pozwolenie na prace dostaniemy bez wiekszych problemow, a okazalo sie, ze nie tylko my, ale także nasz potencjalny pracodawca musi spelnic pewne wymagania. Glownym problemem jest to, ze musi on udowodnic miejscowym wladzom, ze zatrudnienie nas jest dla niego z jakichs powodow lepsze niz przyjecie Nowozelandczyka.

Czytaj dalej Cotopaxi, Banos i canyoning

Imbabura

W Otavalo bylismy juz 4 dni. Powoli zbieralismy sie do powrotu do Quito, by dalej pojechc na poludnie do Parku Narodowego Cotopaxi. Jeszcze przed wyjazdem z Otavalo zostawilismy plecaki w hostelu i pojechalismy do Laguna Cuicocha – wygaslego wulkanu, na dnie ktorego znajduje sie jezioro. Najpierw podjechalismy autobusem, a potem juz do samego Laguna nie chcac przeplacac zlapalismy autostopa. Dzieki ludziom, ktorzy nas podwiezli nie musielismy placic za wjazd na teren rezerwatu (wlasciwie to nie wiemy dlaczego).

Czytaj dalej Imbabura

Pierwszy tydzień w Ekwadorze – Quito, Mitad Del Mundo, Otavalo

Pietnascie godzin na lotnisku w Caracas. Zmeczeni klopotami, niewyspaniem, ale razem o 5 rano przeszlismy odprawe i juz tylko dwie godziny dzielily nas od opuszczenia Wenezueli i tak niepodobajacego sie, szybkiego, tlocznego Caracas.

Godzina 11:00, 29 sierpnia dolecielismy do Quito (z miedzyladowaniem w Bogocie). Male lotnisko, ludzie ubrani w tradycyjne stroje. Od razu lepiej. Nie wiedziec czemu nie moglismy wyplacic pieniedzy z kart. Niby wszedzie bylo napisane, ze obsluguja karty Visa itd., ale nigdzie nie dzialaly. W koncu wymienilismy czeki podrozne.

Jak zwykle bez planu gdzie bedziemy spac, jak zwykle bez wiedzy, ktorym autobusem najlatwiej dojechac do centrum i jak zwykle wszystko ulozylo sie tak, ze pierwszy autobus dowiozl nas na ulice pelna hosteli, hoteli.

Czytaj dalej Pierwszy tydzień w Ekwadorze – Quito, Mitad Del Mundo, Otavalo