pozegnanie z Ameryka Poludniowa i Nowa Zelandia (w koncu:)

Wigilia w Ushuaia. Od rana Luca i Izabel, wlasciciele hostelu, w ktorym mieszkalismy przyrzadzali niestworzone ilosci jedzenia. My zabralismy sie do krojenia warzyw, ktore potrzebowali do makaronow, salatek i innych potraw. Ze wzgeldu na to, ze Luca jest wlochem przewazaly makarony. Jedno danie, na zimno zrobil z 2kg makaronu, druga pasta al horno (dwie warstwy makaronu, przeplatene z pulpetami, dwoma sosami – wszystko razem zapieczone), na cieplo z 1,5kg.

Czytaj dalej pozegnanie z Ameryka Poludniowa i Nowa Zelandia (w koncu:)

Życzenia Świąteczne

Juz jutro Wigilia. My powoli zaczynamy przygotowania i jutro usiadziemy przy stole w miedzynarodowym towarzystwie. Bedzie grill (zwany tutaj parilla), makarony (wlasciciel hostelu jest Wlochem) i duzo innych rzeczy.

Na pewno beda to inne Swieta, ale przeciez inne nie znaczy gorsze. Troche brakuje nam atmosfery i klimatu, ale mamy oplatki i galazke z choinki (dziekujemy Mamom!), wiec nie jest az tak zle.

Czytaj dalej Życzenia Świąteczne

zdjęcia, ponownie Ushuaia

Zdjecia. W koncu, bo dlugich bojach i problemach technicznych udalo sie nam umiescic wszystkie zalegle zdjecia na stronie. Znajdziecie 7 nowych galerii (Antarktyda i Ushuaia, La Paz i zjazd rowerowy w dol The World;s Most Dangerous Road, Salar de Uyuni, Potosi, park narodowy Torres del Paine, lodowiec Perito Moreno i Machu Picchu). Galerie zbudowane sa inaczej niz poprzednio, ale przez to wszystko dziala jak powinno i nawet troche szybciej.

Czytaj dalej zdjęcia, ponownie Ushuaia

Fitz Roy, czyli lekcja cierpliwości

My juz wrocilismy z El Chalten i znowu jestesmy w El Calafate. Przesiedzielismy 3 dni pod Fitz Roy`em i … nic. Nie zobaczylismy go wcale! Caly czas padalo i wialo (mocno!). Glownie jsiedzielismy w namiocie, jedlismy, rozwiazywalismy sudoku (taka japonska krzyzowka) i rozmawialismy. Obudzilismy sie nawet o 3 rano zeby wyjsc na wchod slonca, bo podobno jak juz jest to jest pieknie, ale … kap.kap.kap, obrocilismy sie na drugi bok i spalismy do rana.

Czytaj dalej Fitz Roy, czyli lekcja cierpliwości

Ushuaia, Torres Del Paine, El Calafate itd

Z Ushuaia ruszylismy autostopem. Bylo naprawde ciekawie i co najwazniejsze – szybciej niz autobusem. Co prawda w jednym miejscu czekalismy ponad 2 godziny, ale nie ma na co narzekac. Dowiedzielismy sie troche o stosunkach Argentynczycy- Chilijczycy, o tym ze w Brazylii nie ma dobrego miesa i ze Chilijczycy nie chca przyjmowac pomocy z zewnatrz.

Czytaj dalej Ushuaia, Torres Del Paine, El Calafate itd

Wrażenia z Antarktydy

DZIEN 1

Po oddaniu cum ruszylismy w dol Kanalu Beagel’a. Niesamowite widoki i odczucia. Plyniemy. Plyniemy na Antarktyde. Miejsce, o ktorym troche slyszelismy, ale nigdy nie myslelismy, ze mozemy tam poplynac. O dotarciu tam zaczelismy myslec jakies 2 tygodnie wczesniej, ale od razu bylo to bardzo intensywne. Zaczelismy zbierac informacje, czytac i tak naprawde zastanawiac sie jak to bedzie. Kiedy w koncu  rano, w dzien wyplyniecia, okazalo sie ze mozemy plynac bylismy pijani ze szczescia. Agnieszka nie mogla powstrzymac smiechu, a ja czulem, ze w srodku cos sie dzieje. Wiedzielismy tylko, ze bedziemy plynac na najbardziej niedostepny kontynent, pelen lodu i … pingwinow.

Czytaj dalej Wrażenia z Antarktydy