Powolny powrót do rzeczywistości

Obiecywalismy pisac, ale okazalo sie, ze powrot do Polski to takze rzucenie sie w wir wydarzen, ktore biegna troche za szybko – przynajmniej jak dla nas.
Co chwile cos robimy,  zalatwiamy, spotykamy sie z roznymi ludzmi. W ciagu ostatnich dwoch tygodni rozmawialismy z wieloma osobami i w wiekszosci pierwsze pytanie brzmialo: „Gdzie bylo najfajniej, gdzie wam sie najbardziej podobalo?”. Nadal nie wiemy jak odpowiadac. Jest to strasznie trudne pytanie, szczegolnie tak wczesnie po powrocie, kiedy jeszcze sami nie ogarniamy ile zobaczylismy i jak dlugo nas nie bylo.
Niemniej jednak nie zalujemy ani jednego dnia, zadnej sytuacji podczas ostatnich 10-miesiecy. Wszystko co sie wydarzylo w tym okresie nauczylo nas radzenia sobie w trudnych warunkach i niecodziennych sytuacjach.

Postaramy sie pisac na biezaco jak przebiega nasz powrot do polskiej rzeczywistosci i uzupelnic galerie brakujacymi zdjeciami i filmami.

Pozdrawiamy z Poznania

P.S. Najblizsze kilka dni spedzimy w Warszawie.

Powrót do Polski, czyli koniec…

Ostatnie dni spedzilismy na Koh Tao. Pelen luz, spokoj, nicnierobienie i myslenie o powrocie do domu.
Dzisiaj dojechalismy do Bangkoku i wlasnie skonczylismy sie pakowac.
Juz jutro lecimy do Dusseldorfu, skad odbieraja nas rodzice i Magda (siostra Agnieszki) i w piatek (18 maja) bedziemy w Poznaniu. Juz jutro przelatujac nad Warszawa zamkniemy okrazenie dookola swiata. Spelnimy kolejne marzenie:)

Czytaj dalej Powrót do Polski, czyli koniec…

Koh Tao – powoli koniec

Ostatnie dwa tygodnie nie byly specjalnie intensywne pod wzgledem podrozowania. Jeszcze w Vang Vieng kupilismy smoczy owoc (dragon fruit). Z wygladu rozowozielony, miekki. W srodku podobny jest do kiwi, tyle ze jest bialy i wazy ok 0.5 kg. Byl calkiem dobry, smakiem przypominal kiwi i nic nie wskazywalo na to, ze popsuje nam troche pobyt w Laosie. Mimo, ze przez cala podroz z naszym zdrowiem bylo bardzo dobrze przyszedl kryzys. Jeszcze tego samego wieczoru zle sie poczulem i jak sie okazalo mialem dosc wysoka goraczke.

Czytaj dalej Koh Tao – powoli koniec