Karkonoska Orkiestra Turowa

Weekend okołoorkiestrowy to od wielu lat „duże” wydarzenie w Samotni. W zeszłym roku też byliśmy w Karkonoszach, ale to co dzieje się w Samotni to wyjątkowe wydarzenie.

Cały weekend z prelekcjami i spotkaniami z podróżnikami, himalistami, nurkami i innej maści świrami. Już od rana można słuchać o wyprawach w te bliskie i te bardzo dalekie zakątki, a to wszystko zwieńczone jest licytacją różnych gadżetów.

IMG_3629

W sobotni poranek ruszyliśmy z Karpacza żółtym szlakiem (stary tor saneczkowy) w stronę Strzechy Akademickiej i w całkiem niezłym czasie znaleźliśmy się na miejscu. Wszystko zasypane było świeżospadłym śniegiem, więc humory nam dopisywały.

IMG_3670

IMG_3676

 

IMG_3683

Był jeszcze plan przejścia górą do Słonecznika i przez Pielgrzymy do Samotni, ale po wyjściu na tzw. grań karkonoską okazało się, że to zdecydowanie nie jest „ten dzień”. Wiejący w twarz wiatr urywający głowę i widoczność na jakieś 100 metrów skutecznie pokazały, że czas zawrócić.

Okazało się jednak, że na Złotówce (taka trasa narciarska) uruchomili testowo wyciąg i po krótkiej rozmowie z szefem ekipy technicznej mogłem jeździć do woli w górę i śmigać po świeżo ratrakowanym stoku (proporcja ratraków do narciarzy 2:1).

IMG_3694

Wieczór w Samotni dla niektórych przeciągnął się podobno do 6 nad ranem.

IMG_3653

 

IMG_3691

W niedzielę przywitała nas piękna pogoda i widoki z grani były… no zresztą sami zobaczcie 🙂

IMG_3695

IMG_3710

IMG_3709

IMG_3706

IMG_3720

Jeszcze tylko pokaz z kobiecej wyprawy na Newtontoppen i zjechaliśmy do Wang.

Fajny weekend na nartach. Już wtedy wiedzieliśmy, że za 4 dni znowu ruszymy w góry, ale o tym następnym razem.

P.S. Jak się wam podobają większe zdjęcia?

Nowy Rok w Czarnej Górze

Końcówką starego i początkiem nowego roku rozpoczęliśmy sezon narciarski. Wyjazd bardzo rodzinną grupą do Czarnej Góry był dla nas niemałą, ale przyjemną nowością. Zresztą Czarna Góra i Stronie Śląskie, gdzie mieszkaliśmy zrobiły na mnie bardzo dobre wrażenie i jeżeli tylko będzie więcej śniegu – chętnie tam wrócę.

Czarna Góra

 

No właśnie… śnieg. Biała połać (puch to nie był) zalegała jedynie na kilku trasach i powstała z dużą pomocą armatek śnieżnych. W ciągu dnia temperatura dochodziła nawet do 8 st. C, więc to, że w ogóle można było pojeździć należy traktować jako duże osiągnięcie właścicieli.

Poza jazdą na przygotowanych stokach dookoła są podobno bardzo ciekawe tereny na biegówki i tury, więc „my tu jeszcze wrócimy”. Więcej informacji o stacji Czarna Góra znajdziecie tutaj, a w razie potrzeby możemy polecić dobre miejsce noclegowe.

Podsumowując wyjazd: dobre rozpoczęcie sezonu narciarskiego, fajne miejsce na kolejne wycieczki, nawet atestowane fajerwerki nie zawsze są bezpieczne, kulig bez śniegu też jest możliwy, a przy wyjazdach sylwestrowych witanie nowego roku przeważnie nie jest najbardziej huczną imprezą.
Tymczasem my trzymamy kciuki za śnieg w Tatrach, bo już za 2 tygodnie jedziemy tam przypomnieć sobie jak unikać lawin.

Na zakończenie życzymy Wam, żeby ten Nowy Rok był przynajmniej minimalnie lepszy od poprzedniego. Uśmiechnijcie się i myślcie pozytywnie. To przyda się wszystkim!