Podkoziołek – przedłużające się myślenie…(i troszkę o bieganiu)

Podstawowe pytanie podczas pisania newsa powinno dotyczyć tematu, na który chce się pisać.

No właśnie.

Od wczoraj za mną chodzi temat: Podkoziołek. I to wszystko. Piękny dzień na imprezę, ostatki przed postem.

A u nas Mania padła o 19 (!sic), Jasiek chwilę później, ja przeziębiona, a Jacek z planami sportowymi. Jak żyć? 19:40 byłam w łóżku z planem czytania, oglądania, pisania itp. itd.

Nie wyszło nic z wyjątkiem kilku dziwnych rysunków na kartce, które bazgrałam podczas myślenia co zrobić najpierw.

A dlaczego nic nie wyszło?

Nie wyszło, ponieważ zasnęłam podczas myślenia nad kolejnością zadań…

I dzięki temu mój Podkoziołek sprawił, że jedno z postanowień wielkopostnych brzmi: nie myśleć za dużo. A dotyczy to bardzo wielu spraw.

Nie myśleć a robić. Nie planować a realizować.

Realizować rzeczy, które denerwują, które sprawią, że ich realizacja polepszy mi humor, że moja lista będzie się kurczyć, a nie powiększać. Nie robić list, które powodują, że myślę co robić w danym momencie, po czym mija X czasu i powodują frustrację, że jeszcze nie zostały zrobione.

Brać na barki tyle ile mogę udźwignąć w danym momencie.

Cieszyć się, że wyszło tyle ile wyszło, a nie zamartwiać się ile nie wyszło. Szklanka do połowy pełna…jak łatwo powiedzieć.

Ale był podkoziołek i dzisiaj jakoś mi łatwiej. W szklance jest woda;-)

Ale, żeby nie było tak miło powstało jeszcze jedno postanowienie – pisać newsy, sprawić by strona żyła. Pisać o wszystkim o czym się chce.

Więc piszę.

Pozdrawiam;-)

P.S. Z codziennych rzeczy, takich mniej filozoficznych to jest ok;) Biegamy, dużo biegamy, a potem odpoczywamy:) Comiesięczny City Trail, gdzie oprócz nas Mańka stawia swoje pierwsze zawodnicze kroki.

IMG_7865

IMG_7879

Ostatnio był też Forest Run, czyli 23 km po Wielkopolskim Parku Narodowym.

Fantastyczna impreza, zorganizowana przez świetnych ludzi z pasją. Czuć to jak  obserwowaliśmy przygotowania zawodów i podczas samego biegu. Nie wspominając o zorganizowanym rekonesansie trasy, tak po prostu – by żyło się lepiej:)

Forest Run to zawody, które były moją ostatnią imprezą biegową przed zajściem w ciążę z Jasiem, rok 2014. Od tamtego czasu biegałam krótsze dystanse, po maksymalnie 8km, aż do czasu, kiedy Jacek nie namówił mnie na rekonesans w WPNie. Zimno, ale słonecznie. Duże wyzwanie, trochę zbyt duże, ale w dobrym towarzystwie trasa pokonana! Moje pierwsze 23km od prawie 16 miesięcy! Od rekonesansu minęły 3 tygodnie i przyszedł dzień startu. Jak to ja intensywnie prowadziłam dialog wewnętrzny czy biec, ale po raz kolejny decyzja była na tak:) Nie żałowałam! Słońce przebijające się przez drzewa w parku, odbijało się w jeziorach tylko dodawało sił i przybliżało do mety by po 2 godzinach i 2 minutach stanąć na mecie i cieszyć się, że kolejny krok w przód zrobiony.

12666422_10154083614654610_373179605_n

Kolejny krok, który przybliża do lepszej kondycji by osiągać lepsze wyniki oraz wspierać Jacka w biegnięciu na Śnieżkę…A jest nad czym pracować, bo Jacek ciśnie i jego 1:46:02 dają mi do myślenia:)