Chcieliśmy dobrze a wyszło jak zawsze – -mieliśmy pisać, a tu nic. Dostaliśmy już nawet informacje od znajomych, że “nic nowego nie piszecie”, “brakuje zdjęć” itd.:) No to się poprawiamy.
Dwa ostatnie weekendy spędziliśmy w górach. Na pierwszy rzut poszły Tatry. Miał to być wyjazd nastawiony na przypomnienie sobie technik chodzenia w rakach, zabawy z czekanami itd. Obładowani całym sprzętem zimowym czekaliśmy na dworcu kiedy nagle spotkaliśmy Maliego – dawno niewidzianego kumpla z liceum. Okazało się, że też jedzie w Tatry, ale raczej wspinać się. Pogadaliśmy i każdy rozszedł się w swoją stronę.
Pani aksamitnym głosem zapowiedziała, że ” pociąg ze Szczecina do Przemyśla, planowy odjazd godzina 23:40 będzie opóźniony o 10 minut”.
Nie dodała jednak magicznego “jednocześnie informujemy, że opóźnienie może ulec zmianie”, więc nie było najgorzej. Tłum na peronie był tak gęsty, że planowaliśmy już 12 godzin między kibelkiem, a wyjściem. Czekając na pociąg ponarzekaliśmy z Malim, że PKP to porażka i że wiedząc o tłumach powinni podstawiać więcej wagonów. Mali w pewnym momencie stwierdził, że będzie zbierać na samochód i skończy z pociągami. Na to Agnieszka – “Ale przecież my mamy samochód”. Szybkie liczenie jak wyjdzie taniej, sprint do kasy żeby oddać bilety i po 15minutach byliśmy w mieszkaniu, tylko po to, żeby wziąć kluczyki i dokumenty. Już w Poznaniu wjechaliśmy na polski “highway” i po niecałych 7 godzinach zameldowaliśmy się pod siedzibą TOPRu w Zakopanem.
No i tu lekkie rozczarowanie – przywitało nas słońce i … góry totalnie pozbawione śniegu. Uczucia mieliśmy mieszane – z jednej strony miło, ciepło i sympatycznie, a z drugiej przyjechaliśmy tu żeby zaznać zimowych gór. Przez 4 dni przeszliśmy trasę Murowańca do Doliny Chochołowskiej, zaliczając po drodze Świnicką Przełęcz, Kasprowy, Kopę Kondracką, Ornak, Starorobociański, Trzydniowiański, Grzesia i Rakoń. Szczególnie ostatni dzień był dość intensywny bo trasę przewidzianą na ponad 5 godzin zrobiliśmy w trzy. Dalej tylko zejście “betonową doliną” (Chochołowską) i powrót do Poznania. Wracaliśmy we czwórkę, bo leżąc na podłodze w schronisku na Hali Ornak poznaliśmy Pawła, który studiuje w Poznaniu i akurat wracał we wtorek.
Pogoda była zróżnicowana: od kompletnej bieli i silnego wiatru, przez huraganowy wiatr, który przestawiał nas na szlaku, po zupełną ciszę i słońce. Mieliśmy też tragikomiczną sytuację, kiedy we mgle schodziliśmy z Kopy Kondrackiej dziewczyna w płaszczyku i skórzanych kozakach ze skóry zapytała mnie: “A to jeszcze daleko do tej kolejki?”. Zgłupiałem i pytam tak jakby kolejek w Tatrach było na pęczki : “Do której? Tej na Kasprowy?”. “No tak”. “No kawałek jest. 20 minut na górę, potem 15 zejścia i jeszcze godzina czterdzieści na Kasprowy” – odpowiedziałem. “Ojej, ojej, tak daleko? Kaziu co my robimy? No, nic trzeba iść” … Zaznaczam, że Kaziu był przygotowany nie lepiej niż jego wybranka serca. Mam tylko nadzieję, że nic im się nie stało.
No i jeszcze jedna sytuacja. Drugiego dnia podchodzimy z Murowańca na Kasprowy i już na górze słyszymy (godz. 10 rano) “Mama, daj jakaś kasę”, “A po co ci?”, “No głodny jestem, jakaś pizzę bym zjadł”, “No poczekaj chwile, za 3 minuty wszyscy pójdziemy”, “No ale ja sobie teraz tylko taką małą zamówię”
W Poznaniu spędziliśmy tylko 3 dni i wyjechaliśmy w Karkonosze z ekipą z liceum i znajomymi ze studiów. Z 17 osób pojechało w końcu 10, ale jakoś sobie poradziliśmy:) Nam udało się prawie spóźnić na pociąg (Marta obudziła nas telefonem o 2:35, a pociąg odjeżdzał o 2:53), ale poźniej poszło już gładko. Pogoda mocno barowa (mgła, wiatr i deszcz), ale przecież nie zawsze trzeba chodzić po górach. Naszą bazą była SAMOTNIA. Na całe szczęście możemy się tam jeszcze pokazać w przyszłości:) Z wyjazdu powstał nawet film, ale ten będzie udostępniany tylko na specjalne zamówienie (wnioski z uzasadnieniem prosimy kierować na nasz adres:) )
Teraz znowu jesteśmy w Poznaniu, ale już za 2 tygodnie jedziemy na narty. Co wieczór odprawiamy modły w temacie naśnieżania i mamy nadzieję, że jakoś to będzie.
Na koniec zapraszamy do oglądania zdjęć z Tatr.
I may be having a wrong-headed notion relevant to it.
This really took off like a bat out of hell.
Hiya, I was reading one more thing about this on another blog. Interesting. Your perspective on it’s diametrically contradicted from what I read earlier. I’m even now pondering on the opposite things of view, but I’m leaning to a beneficial extent toward yours. And irrespective, that may be what’s so perfect about modern-day democracy and the industry of ideas online.
Now you’re beginning to get into it.
Super! Not that this would preclude using.
If you do, be sure to help me get the word out in order that nitpickers heartlessly believe that it’s OK to ignore for now.
It seems this is turning a deaf ear to this enlargement.
OK, you basically comprehend what you’re getting out of that.
Can somebody else feel a fondness for like I do?
Bookmarked, I love your blog!
Great read, I would say! You’ve probably wrote the greatest on this topic very very well.. =)
I expect that is quite serious.
kanemanikk Watch NFL bionBao Watch Live Football Vaneirner ReebRezze kubaAchurcz