W zastępstwie rodziców:)

Chyba się nie doczekam na kolejny artykuł pod tytułem “kolejna zmiana nagłówka”, bo minął już miesiąc odkąd pojawiłem się na świecie, a rodzice jakoś nie pchają się do dodania mojego imienia na naszej stronie:)

IMG_4801 copy

Wpadłem więc na pomysł, że jak oni nie chcą zmienić nagłówka to po prostu napiszę co się u mnie działo w ostatnim okresie. Poproszę jeszcze Manię, żeby mi pomogła, bo ona to już potrafi prawie pisać i trochę liczyć, omijając wprawdzie 6 i 7, ale i tak jestem z niej dumny:)

A zatem – cześć i czołem – tu Mania i Jasiek 🙂

IMG_4397

Jesteśmy już we dwójkę, więc trochę życie stanęło na głowie, ale rodzice mimo wszystko wydają się szczęśliwi. Aż czasem się z Manią im dziwimy, bo lubimy razem się cieszyć, ale też płakać. Jak ja płacze to Mania najpierw mówi “Jasiu NIE płaaacz”, a potem jak jej nie słucham to zaczyna mi wtórować i dopiero wtedy jest naprawdę głośno:)

Rodzice jednak nie mogą narzekać. Przez miesiąc po moim porodzie mieszkaliśmy w kawalerce i było świetnie. Wszyscy na kupie, fajnie się zgraliśmy, Mania spisała się na medal witając mnie w domu, a ja też nie wchodziłem jej zbytnio w drogę, żeby się nie denerwowała. Przez ten miesiąc zrobiliśmy troche wycieczek, ale najczęstszymi były te o nazwie “do panów”, czyli chodziliśmy do naszego starego mieszkania, żeby zobaczyć czy dobre ściany zostały wyburzone, bo czasem był taki huk, że mama myślała, że coś nam zleci na głowę. Na szczęście nic takiego się nie stało i już od dwóch dni szczęśliwie mieszkamy w nowym miejscu. Jest super! Widać, że rodzice są szczęśliwi, Mania też, bo ma swój pokój, do którego niedługo ja także się wprowadzę:)

Poza tymi krótkimi byliśmy z Mania na kilku dłuższych wycieczkach, bo rodzice chcieli przetestowac nasz nowy pojazd, do którego możemy wsiadać we dwójkę. Jest niezła zabawa, chociaż przyznaję, że większość w nim śpię, bo mam wygodny hamak, który bardzo szybko mnie usypia. Marianna za to podziwia świat i czasem chwyta mnie za rękę licząc czy na pewno mam wszystkie palce;) Jak na razie wszyscy jesteśmy z niego zadowoleni, bo sprawdza się nad jeziorem, w parkach i nawet przy pałacach:)

IMG_4603

Przez tydzień byłem sam z rodzicami, bo Mania pojechała na wakacje do dziadków. Z tego co opowiada to było fajnie, bo jeździła ciuchcią, była na basenie, w ZOO, a dodatkowo mogła jeść mnóstwo owoców prosto z drzewa, w tym czereśnie jeszcze przed śniadaniem!

Jak się w końcu spotkaliśmy to ruszyliśmy w jak dotąd najdalszą wycieczkę – do Bydgoszczy. Wreszcie zrozumiałem, dlaczego tata czasem wychodzi w nocy w krótkich spodenkach, albo nie ma go jak się budzę i Mania mówi, że “tata jest rybą”. W tym mieście, o trudnej nazwie, były zawody, gdzie było pełno ludzi, którzy chodzili z rowerami, ale także w takich śmiesznych strojach, przez które Mania nazywa tate rybą. Pojechaliśmy dzień przed zawodami, żeby się przygotować, a „nie biegać o 5 rano i jechać na łeb na szyję” (usłyszałem dyskusję rodziców). Fajnie, że byliśmy wcześniej, bo byli także Ciocie i Wujkowie, którym to bieganie też sprawia radość, bo wszyscy się cały czas uśmiechali. 

IMG_4871

Wieczorem na rowerach pojechałam z Tatą odstawić jego rower do takiego specjalnego miejsca, gdzie je wszyscy wieszali na takiej specjalnej rurze.

DSC_0220~2

Czekal tam na tate do rana, jak już wyjdzie z wody. Jasiek jechał w wózku, który prowadziła mama. Potem spotkaliśmy się i jeszcze przeszliśmy trasę, żeby Mama wiedziała, którędy sprawnie przebiec z nami, byśmy mogli klaskać i krzyczeć “Go Tatusiu!”. 

W nocy starałem się być cichutko, żeby tata mógł się wyspać i prawie mi się to udało:) Obudziłem się dopiero jak Mania spadła z hotelowego łóżka. Chwilę oboje płakaliśmy, ale potem zasnęliśmy w idealnych dla nas pozycjach i tak było już niemal do rana:)

DSC_0228

DSC_0233

Od rana śniadanie i trzeba było iść kibicować, ponieważ Wujkowie zaczynali biegać przed Tatą. Wszyscy bardzo szybko się poruszali, żę Mama i Jasiek nie zdążyli na start Wujków do wody. Ale z tego co Jasiek pokazał to stali przy trasie, gdzie Wujkowie wsiadali na rowery. Chyba szybko płynęli, bo też ich chciałam zobaczyć, ale mi uciekli. 

IMG_4934

Ale najważniejszy był jednak start Taty. Mama wyglądała na trochę zdenerwowaną, ale to pewnie dlatego, że sama nie mogła biec. To się pewnie już niedługo to się zmieni. W każdym razie tata zaczął się przebierać, ale my byliśmy już lekko zmęczeni i głodni, więc trochę płakaliśmy, żeby nie odchodził, ale mama wytłumaczyła, że musimy teraz głośno krzyczeć “brawo i go tatusiu”, żeby jak najszybciej do nas wrócił.

IMG_4951

Poza tym nagle podeszli do naszego wózka dziadkowie i od razu lepiej nam się zrobiło. Poczekaliśmy blisko barierek ok. 20 minut i nagle paojawił się tata!

IMG_4971

Najbardziej krzyczała mama, bo musimy przyznać, ze tylko ona go zauważyła (Jasiek spał, a ja bawiłam się misiem). ale wtedy postanowiliśmy już nie opuszczać kolejnego miejsca i patrzeć cały czas czy tata nie zbliża się na rowerze.

IMG_4989 copy

Wiedzieliśmy, o której ma przyjechać, więc cały czas głośno kibicowaliśmy. Nagle dziadek bardzo głośno krzyknął, że tata jedzie i przejechał obok nas! Ale jechał szybkooo…

IMG_4987

Byliśmy bardzo szczęśliwi, więc poszliśmy na lody:) Jedliśmy je tak długo, że tata prawie zdążył zejść z roweru i poszedł biegać. Na szczęście dziadek pilnował trasy i znowu krzyknął, że tata już jest! 

Emocji było za dużo, więc tym razem Mania zasnęła, ale ja postanowiłem się obudzić, bo znowu byłem głodny…To kibicowanie to chyba wyciąga:) Usiedliśmy z Babcią i mamą pod drzewem, żeby chwilę odpocząć. Nie mieliśmy dużo czasu, bo tata miał dzisiaj dużo siły i baliśmy się, że wbiegnie na metę bez nas. Prawie mu się to udało, ale dosłownie kilka minut wcześniej ustawiliśmy się przy barierkach, żeby mu kibicować na ostatniej prostej.

IMG_5013

Mama strasznie krzyczała, ale widać, że się cieszyła, bo tata był uśmiechnięty i pobił jakiś rekord.

IMG_5019

Nie rozumiałem o czym mówiła, ale chyba tata miał naprawdę dobry wynik:) 

IMG_5022

IMG_5050

Tata na mecie spotkał Wujków, z którymi jeszcze poszedł odpocząć, a my już czekaliśmy, żebyśmy razem mogli świętować na obiedzie:) 

IMG_5031

Wieczorem wróciliśmy do domu i wszyscy równo zasnęliśmy. To był fajny weekend. Podobno kolejne też takie mają być, tylko rodzice zgodnie mówią, że te następne będą już tylko cięższe…NIe wiemy co to oznacza, ale damy radę, bo w końcu tworzymy Boogie Woogie Support Team:)

IMG_4885

3 myśli nt. „W zastępstwie rodziców:)”

  1. Gratulujemy Wam serdecznie z okazji narodzin Waszego Jasia. Rodzinka na medal 🙂 Pozdrawiamy ciepło Natalia i Miłosz 🙂

  2. Tak trzymaj Jasiu! To Ty i Mania byliście bohaterami dnia. No i Mamusia. A Tatuś tylko pływał, jeździł i biegał.

  3. Jasiu teraz juz jesteś całkiem oficjalny 😉 ściskamy cała dzielna ekipę i trzymamy kciuki za kolejne starty 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *