Pod koniec maja pojechaliśmy na weekend do Stolycy. Jechaliśmy głownie na dwa śluby (kuzyn i kuzynka Agnieszki), ale przy okazji udało się nam pójśc na wieczorek szantowy nad Wisłę. Byli znajomi, było ognisko, śpiewanie, gitary i kiełbaski z widokiem na Pałac Kultury. Naprawdę super i wszyscy stwierdziliśmy, że klimat był iście mazurski.
Pod koniec maja w Poznaniu miały miejsce też dwie atrakcyjne imprezy. Pierwsza to wesołe miasteczko pod naszymi oknami (ostatnio był cyrk ze słoniami i wielbłądami:) Wszystko było fajnie tylko muzyka (bum-bum, ups-ups) i konferansjer (”… i mili państwo przygotujcie sięęęęęę…. JAAAZDAAAAAAAAAA!!!!!) i tak przez 3 dni do 22:30. Było mineło, ale przynajmniej z okna ładnie wyglądało.
Druga atrakcja to Juwenalia, a dokładniej 3-dniowe zakończenie. My byliśmy tylko na paradzie, która była początkiem zabawy i na treningu osad wioślarskich. Parada - świetna! Chyba najlepiej pokazał się AWF i ASP razem z Akademią Muzyczną. Chyba zdjęcia oddadzą to lepiej…
Poza tym u nas dośc spokojnie, ale sesja trwa i jeszcze do końca czerwca czas będziemy spędzac głównie przy książkach i notatkach.
A potem? A potem to będą wakacje!!!!
P.S. Zachęcamy do wejścia na stronę FreeRice.com - można nauczyc się angielskiego słownictwa a przy okazji pomóc głodującym na całym świecie.















